Z żurawiem za pan brat

 

Jako mały chłopiec  zawsze na wiosnę podziwiałem przeloty ptaków, zastanawiałem się  gdzie śpią, co jedzą i jak się zachowują. 

Marzyłem o bliskim spotkaniu z takim stworem, muszę przyznać że marzenia się spełniają. 

W ostatnim tygodniu marca wraz z przyjacielem przemierzamy las w poszukiwaniu ciekawych kadrów,

podczas jednej wyprawy postanowiliśmy odwiedzić niewielkie bagienko i poczekać na wschód słońca.

Była gęsta mgła, w oddali było widać delikatne zarysy jakiś jeszcze niezidentyfikowanych przez nas istot. 

Po paru chwilach jednogłośnie stwierdziliśmy że jest to para żurawi.

Na nasze szczęście ptaki jeszcze nie zorientowały się że jesteśmy i mogliśmy wykonać po kilka zdjęć.



Robiło się coraz jaśniej, lada moment słońce miało wyjść zza ściany lasu, powoli oddaliliśmy się aby

nie stresować tych majestatycznych stworzeń. Już w bezpiecznym miejscu zmieniłem obiektyw,

na niebie pojawiały się pierwsze kolory… Można zaczynać, do dzieła !

 

 

Wracając do domu zdecydowaliśmy jeszcze raz odwiedzić to magiczne miejsce.

Kilka dni później byliśmy na bagnie już o godzinie 03:00 kompletna ciemnica nawet własnej ręki nie było widać .

Rozłożyłem sprzęt i z niecierpliwością czekałem na odrobinę światła aby zorientować się co i jak… 

Parę chwil później, jakieś dwadzieścia kilka metrów prze de mną  z mgły wyłoniły się dwa "patyki", później cztery, sześć !  

Powoli przesunąłem obiektyw w stronę ”patyków” i własnym oczom nie wieżę 6 żurawi, tak blisko !

tego jeszcze nie było”. Z każdą chwilą robiło się coraz jaśniej i już bardzo dobrze było je widać.

Modliłem się tylko żeby nie odleciały gdzieś dalej, wiedziałem że jest to zbyt piękne aby było prawdziwe.

Z sześciu zrobiło się dwa bo reszta wyniosła się trochę dalej, postanowiłem nie czekać dłużej, choć jeszcze ciemno to zaczynam pstrykać.

 

 

 

 

 

Przez następne pięć minut siedziałem w bez ruchu, podziwiałem te ptaki i nie mogłem uwierzyć że są

tak bardzo blisko, nagle jeden skrzydlaty przyjaciel zaczął wędrować w prawą stronę co było mi nie na rękę,

  za chwilę drugi poszedł w jego ślady. Po szybkim namyśle zmieniłem ustawienie sprzętu i dalej podglądałem ich skryte i jakże ciche życie.

 

 

W pewny momencie jeden z ptaków zaczął podchodzić coraz bliżej mojego ukrycia, jak na moje oko

między mną a żurawiem było niecałe 10m wolnej przestrzeni, zbaraniałem… „Przecież to są bardzo czujne ptaki”,

a ten  podszedł tak blisko, nie spodziewałem się  takiego spotkania… 

 

 

Na moment przestałem fotografować aby nie wzbudzać podejrzeń że ktoś lub coś jest parę metrów

przed  nimi. Słońce wyszło zza chmur, światło robiło się miękkie a stwory wychwalały magię poranka.

 

 

 

Łącznie w lesie przesiedziałem ok 14 godzin fotografując te piękne ptaki.

 

Nie zapomnę tego spotkania przez długi czas :-)

 

 

 

« powrót
Tworzenie stron internetowych - Kreator stron WW